Dzisiejszy post nawiązuje do kina oscarowego. Mowa o Pianiście, według mnie najlepszym filmie wojennym, jaki do tej pory obejrzałam. Obraz w reżyserii Romana Polańskiego jest ekranizacją autobiograficznej książki Władysława Szpilmana, tytułowego pianisty. Mistrzowski dramat wojenny z równie mistrzowską obsadą - oprócz Adriena Brody'ego w roli głównej przewijają się takie nazwiska jak np. Frank Finlay czy Emilia Fox.
Film z niesamowitym realizmem przybliża nie tylko żywot niezwykłego muzyka, ale i okrucieństwo wojny i Holocaustu, bowiem Władysław Szpilman był pochodzenia żydowskiego. Serio, czasem naprawdę trzeba mieć mocniejsze nerwy. Akcja rozpoczyna się we wrześniu 1939 r. Władysław pracuje w warszawskiej rozgłośni radiowej, gdy w życie zostają wprowadzone pierwsze ograniczenia wobec Żydów, rozpoczynające prześladowania. Kiedy wszyscy nabierają przekonania, że te poniżające posunięcia okupantów to najgorsze, na co stać okupanta, okazuje się, że była to jedynie namiastka następnych wydarzeń...Według mnie obsady nie można było dobrać lepiej. Sceneria jest niesamowita, chwilami zastanawiałam się, jak scenarzystom udało się osiągnąć takie efekty (albo jak dużo im zapłacili, bo podobno profesjonalizm jest w cenie).

Film jest bardzo wzruszający, chwilami trudno uwierzyć, że to się działo naprawdę. Ten realizm z resztą doceniono, bo film zgarnął niezły stosik trofeów - na przykład Oscary w trzech kategoriach, Europejską Nagrodę Filmową czy Złotą Palmę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. W pełni zasłużonych, według mnie.
Co ciekawe, albo nie, aktorzy mówią po angielsku, chociaż film opowiada o Polsce - dzięki temu również obcokrajowcy mogą łatwiej poznać tę historię.
Podsumowując, naprawdę polecam ten film wszystkim, którzy lubią dobre kino wojenne. Sama obejrzałam kilka razy, żeby wychwycić wszystkie możliwe szczegóły...
Film faktycznie świetny, powiedziałabym że obowiązkowa pozycja na liście filmów do obejrzenia. Twój wpis i Twoje przemyślenia są tym bardziej cenne, że jesteś młodą osobą i dajesz dowód na to, jak wartościowa mamy młodzież.
OdpowiedzUsuńKiedyś byliśmy z uczniami jeszcze klas ósmych na filmie LISTA SCHINDLERA. Trochę obawialiśmy się odbioru, tym bardziej w takim tłumie, a kino pełne. Okazało się, że obawy były niepotrzebne, gdy ukazały sie końcowe napisy nastała cisza, nikt nie wstawał, nikt się nie spieszył...
Udanego weekendu:-)
Miło :) Bardzo cenię takie filmy, więc obejrzenie "Pianisty" było naturalną koleją rzeczy. Nie godzi się takiego dzieła ominąć ;) A "Listę Schindlera" już dawniej chciałam obejrzeć, może przy następnej okazji...
OdpowiedzUsuń"Pianistę" oglądałam kilka razy. "Listę Schindlera" również miałam okazję oglądać. Są to filmy, które zapadają głęboko w pamięci. Często sie również zastanawiam, czy tak musiało być. Przecież pomimo wojny, byli tacy, których serca nie zrobiły się jak z kamienia. Szkoda tylko, że to były małe wyjątki.
OdpowiedzUsuńZapadają, i to jak! Moim zdaniem nie musiało, czytałam gdzieś że gdyby obrazy Hitlera sprzedawaly się po dobrych sumach, nie zostałby politykiem, ale malarzem... Zastanawiam się, jakie procesy socjologiczne zadziałały, że jednemu człowiekowi udali się osiągnąć taki autorytet
UsuńJeżeli w ogóle mozna to tak nazwać.
Bardzo lubię ten film za jego klimat i grę aktorską. Jeden z najlepszych mówiący o tych strasznych czasach...
OdpowiedzUsuńDokładnie, klimat jest bardzo dobrze oddany, a aktorzy, jak pisałam, świetnie dobrani, nawet Joanna Brodzik, która gra przecież raptem kilka sekund.
UsuńOglądałam, czytałam :) wolę książkę, no ale nic na to nie poradzę.
OdpowiedzUsuńTak czy inaczej - również polecam Pianistę
Ja w większości również wybieram książki - w tym wypadku na książkę nie mogłam trafić, a film był bardziej dostępny. Skoro jednak mówisz, że książka lepsza, poszukam i chętnie poczytam :)
UsuńMyślę, że fakt, że Polański sam też doświadczył tego, o czym opowiada film, tych prześladowań Żydów, życia w getcie, pewnie nie pozostało bez wpływu na jego realizm i jakość. Rzeczywiście jest to pozycja obowiązkowa dla każdego.
OdpowiedzUsuńA więc stworzył dzieło, to prawda, ale kosztem doświadczenia... Myśle, że masz rację, bo nikt, kto tego nie widział chyba nie byłby w stanie zrobić takiego filmu.
Usuńna studiach pedagogicznych zawsze oglądany
OdpowiedzUsuńna studiach pedagogicznych zawsze oglądany
OdpowiedzUsuńZapewne, ale ja się raczej nie wybieram, więc oglądam we własnym zakresie :)
Usuń