Dzisiaj mam dla Was pewną propozycję...
Przeglądając ostatnio stronę spisekpisarzy.pl natrafiłam na coś bardzo ciekawego. Mianowicie tak zwane wiersze z odzysku, inaczej blackout poems.
Chodzi o to, by z jakiegokolwiek drukowanego tekstu uczynić wiersz.
Brzmi skomplikowanie? Spieszę z wyjaśnieniami ;)
Więc, jak już mówiłam, potrzebujemy tekstu na papierze - gazeta, stara książka (nowej albo średnio-nowej nie miałabym sumienia w ten sposób wykorzystać, w końcu to "kreatywna destrukcja"), cokolwiek. Weźcie jeszcze flamaster, ołówek czy długopis, wszystko jedno, byle pisało. Już?
Spójrzmy na nasz tekst kreatywnie - pojedyncze słowa w całości mogą ułożyć się w zdania, musimy tylko to zauważyć. Zakreślamy/ podkreślamy/ kolorujemy słowa, mają stworzyć coś ciekawego. Polega to na "wyłuskaniu ciekawego doboru słów z jednej strony losowej powieści przypadkowego autora" (tutaj pozwoliłam sobie zacytować autora artykułu ;) ). Tworzymy krótkie wiersze. Wiecie już o co chodzi?
To jeszcze nie wszystko. Kartkę ze stworzonym wierszem można ozdobić - wyrwać, dorysować, dokleić, zamalować, tutaj pole do popisu jest wielkie. Trzeba puścić wodze wyobraźni!
Miałam z tym zabawę na długie godziny, wcale się nie spodziewałam. Co najważniejsze, taka aktywność jest dobrym ćwiczeniem na wyrobienie u siebie jeszcze większej kreatywności, jest też czymś "innym", oryginalnym, czymś, co może urozmaicić zwykłe zajęcia czy nawet samo pisanie. Nie ważne, że nie piszesz poezji, takie zdania przecież można potem wykorzystać w tekście prozatorskim, mogą być inspirujące i tak dalej.
Chyba wszystko zostało napisane, jedyne, co mi pozostaje, to zachęcić Was do tego! Pochwalcie się w komentarzach ;)
Tutaj podaję link do artykułu, posta, który mnie zainspirował: //spisekpisarzy.pl/2016/01/kreatywna-dekonstrukcja-cwiczenie-na-mocniejsze-pioro.html
A poniżej to, co udało mi się stworzyć, jeszcze nie ozdobione, ale tutaj wkroczy moja siostra ;) "Pełną wersję" blackout poems możecie znaleźć w Internecie, jest masa przykładów. Ale pamiętajcie, chodzi o to, by się tym BAWIĆ. Na luzie, a w to można się naprawdę wciągnąć. Tak, jak już mówiłam, na razie prezentuję samą treść, część plastyczna w toku ;) Może kiedyś się pochwalę ;)
A, i koniecznie pokażcie w komentarzach, co Wam wyszło!





Rewelacja, podsunęłaś mi pomysł na zajęcia w bibliotece, stronę zapiszę w zakładkach i na pewno wykorzystam, a bawić się będę razem z czytelnikami:-)
OdpowiedzUsuńDzięki wielkie!
Kiedyś też układaliśmy śmieszne teksty z nagłówków w gazetach, wyszło nieźle i plastycznie, bo niemal każdy wyraz w innym kolorze, inną czcionka itd.
Sorry, zapomniałam pogratulować TYSIĄCA!!!!
OdpowiedzUsuńA dziękuję bardzo :) cieszę się, że się spodobało :)
UsuńSuper pomysł:)
OdpowiedzUsuńDzięki, chociaż w zasadzie nie mój :)
UsuńAleż cudowny pomysł mi podsunęłaś! Już wiem czym się będę jutro zajmować aby nie uczyć się historii ;) Uwielbiam takie kreatywne zajęcia.
OdpowiedzUsuńGratuluję ogromnie pierwszego 1000 i oby coraz więcej zer szło za tą jedynką :))
Dziękuję bardzo! Powodzenia w tworzeniu!
Usuń