Stwierdzam, iż poczuwam się do obowiązku wytłumaczenia się z nieoczekiwanej nieobecności :)
Winą obarczam kaganek oświaty. Ten, kto wymyślał "podstawę programową" dla klas drugich raczej nie robił tego na trzeźwo, tak myślę. W tym czasie moja radosna twórczość ograniczyła się do refleksji spisanych na szybko pod ławką na kolanie podczas lekcji historii (mój ulubiony przedmiot, a jednak to on ucierpiał na korzyść nagłej weny twórczej), podzielę się nią z Wami w którymś z przyszłych postów. Czego to j nie robiłam... Przyjrzałam się bliżej ustrojowi i strukturze naszego pięknego państwa, a drzewo genealogiczne Jagiellonów posiadłam w stopniu bardzo dobrym. Szkody poniosło też czytanie - przez ten czas umęczyłam jedynie (ledwo) kilka wersów "Bastionu" Stephena Kinga.
Może z tym ograniczeniem twórczości przesadziłam, bo w końcu coś naskrobałam - wzięłam udział w konkursie literackim (o dawnych wierzeniach i polskich legendach, bardzo szeroki temat, boję się, że pomysły nie zmieszczą się w regulaminowych trzech stronach druku standardowego), co też zajęło trochę czasu. O ile to będzie możliwe, może opublikuję swoją pracę w którymś wpisie. Pomijam fakt, że po tym tygodniu WoS zaczyna wychodzić mi bokiem...
Potrzeba matką wynalazków - na potrzebę szybszego wkuwania (znienawidzonego WoSu między innymi :/ ) wynalazłam nowy sposób uczenia. Podobno dużo zapamiętujemy przez zapisywanie - ostatnio na tą technikę zeszło mi tyle karteczek, że mój budżet znacznie ucierpiał, uszczuplił się, ściślej mówiąc, i to bardzo. Dlatego piszę na rękach - od biurka odchodzę cała "wytatuowana". Szkoda tylko, że ten trik nie działa z każdym długopisem. Mówię Wam, naprawdę gorąco mi się zrobiło, gdy zobaczyłam, że długopis nie schodzi. Szczerzę mówiąc, nawet jak teraz to piszę, trochę boję się, że na jutro będę musiała włożyć bluzkę z długim rękawem. Poważnie, to NIE SCHODZI.
Dzisiaj przychodzę też do Was z trochę spóźnionymi życzeniami, bo w końcu Dzień Kobiet już był, chociaż przypomniałam sobie o nim dopiero dzisiaj, bo w klasie organizowaliśmy go dopiero teraz. Na godzinie wychowawczej, mojej ulubionej lekcji (zaraz po historii). To znaczy Chłopaki organizowali - dostałyśmy piękne róże.
A więc wspaniałe życzenia dla Was, drogie Kobiety, a i dla mężczyzn również - toż to dzisiaj Dzień Mężczyzny!
Zrobiłam też ostatnio parę fotek, chcecie pooglądać?










Bardzo jestem ciekawa twojej pracy, więc czekam:-)
OdpowiedzUsuńza życzenia dziękuję i odwzajemniam, a fotki bardzo interesujące, zwłaszcza stare okienko i ławeczka...
Dzięki ;) jak zawsze miło mi, że podobają Ci się moje zdjęcia ;) W najbliższym czasie wpadnę do Ciebie ;)
UsuńWitaj,
OdpowiedzUsuńPomyślałam, że poinformuję Cię o nowym opowiadaniu, jakie u mnie się pojawiło. Jest to tematyka wojenna.
www.opowiesci-sovbedlly.blogspot.com
Dołączam intrygujący fragment dla zachęty:
„W końcu wyławiam spojrzeniem moją siostrzyczkę. Moje kochane maleństwo. Na miękkich nogach podchodzę bliżej. Ciężko oddycha, patrząc otępiale na sufit. Na jej białej koszulce przeziera czerwona, powiększająca się plama. Zdejmuję opaskę z ramienia i zakładam ją na ranę. Basia przygląda się mi z apatią, po czym wydaje z siebie ostatnie tchnienie. Chlipię, gdy zamykam na zawsze jej dziecięce oczy. Gdybym wtedy wzięła siostrzyczkę ze sobą, to z pewnością by dalej żyła…”
Życzę weny i pozdrawiam!
Powodzenia w konkursie! My (dziewczyny z mojej klasy) też dostałyśmy róże, może pominę fakt, że połowa bez liści. Jeżeli chodzi o naukę, to każdy sobie chyba teraz przypomina, jak to każdy nauczyciel chce zrobić sprawdzian przed świętami. Ale to lepiej, bo potem i tak, jest czarna dziura w głowie...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Zuzia
Może i masz rację ;) Moja róża złamała sie w połowie drogi autobusem ze szkoły do domu, ale i tak pięknie prezentuje się taka krótka ;)
UsuńPozdrowionka ;)
Jestem zaskoczony, że lubisz historię, mało kto przepada za tym przedmiotem...
OdpowiedzUsuńZe zdjęć najbardziej podoba mi się krajobrazowe, z jakąś górą w tle, jest bardzo dobrze naświetlone i lubię takie klimaty:-). Pomysłowe jest z odbiciem w lusterku auta oraz stare okno.
Dzięki :)
UsuńTak, historia to niezbyt popularny przedmiot, w mojej klasie są dwie osoby, które ją lubią, oczywiście wliczając mnie (!)
Ładne zdjęcia:D Szkoda, że u mnie nie ma śniegu XD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Ja bym chętnie Ci ten śnieg oddała... Wolę jak mi gorąco niz kiedy moje ręce stają się fioletowe z odcieniami granatu...
UsuńBardzo lubię czytać twojego bloga. Piszesz w strasznie ciekawy sposób. Bardzo się cieszę, że często coś dodajesz. PS. - ja też piszę historię. Wpadnij do mnie ( link : cherrful.simplesite.com )
OdpowiedzUsuńTo się cieszę, że komuś się moje wypociny podobają ;) Raczej trudno o to, gdy z blogiem się zaczyna, chociaż z czasem zaczynam nabierać doświadczenie... Lecę poczytać Twoje historie, może zostanę na dłużej...
UsuńMam pytanie : jaki typ książek najbardziej ci odpowiada ?
OdpowiedzUsuńHmmmm... W moim przypadku trudno powiedzieć, bo tyle gatunków się przewija... Chociaż w moim wieku trudno mówić o ulubionym gatunku, bo ciagle szukam tego, który zadowoliłby mnie w stu procentach. Na tę chwilę skłaniam się ku thrillerom Kinga, za sobą mam fantasy i space opery w przeróżnych odsłonach, a na czele rankingu od kilku lat niezmiennie pozostaje "Gone. Zniknęli", czyli low fiction. Krótko mówiąc, odpowiadają mi wszystkie, ale nie potrafiłabym określić tego jednego typu. A ty?
Usuń