***
Pamiętała, że mimo późnej pory część uszczuplonego końcem świata społeczeństwa jeszcze jest na nogach.
Zwracając na siebie uwagę mogła sama wplątać się w niewygodną konieczność tłumaczenia. Dlaczego była w lesie, czemu wygląda, jakby zobaczyła ducha i tak dalej.
Siliła się więc na zwykły wygląd - stare, dobre i znane od wieków "jak gdyby nigdy nic". Szczerze powiedziawszy, nawet jej się to udawało - w tamtym momencie byłą jak ładne, czyściutkie pudełeczko, do którego ktoś, lekkomyślnie bądź specjalnie, wrzucił walczące ze sobą owady. Albo gryzące szczury, co za różnica. Tak, jak jej kołatające myśli - każdy jest inny i każdy walczy z sąsiednim.
Gdy przybrała już twardą maskę kryjącą emocje, osoba trzecia mogłaby pomyśleć, że zwyczajnie poszła sobie przez las. Coś się opóźniło, szła na skróty, obojętnie co, a nie przeżyła właśnie coś, co nie dość, że zmieniło patrzenie na życie, filozofię życia, czy co to było, to jeszcze omal nie zeszła na zawał.
Cóż, na pewno myślały tak dzieci, o ile w ogóle ją zauważyły. Znienacka wyłoniły się zza górki około dwieście metrów dalej. Biegły w ciasnej grupie... Naśladując jej rozgrzewkę? Na to wyglądało. Na dodatek głośno skandowały jakieś hasło. Po kilku sekundach Maedan zdołała odróżnić pojedyncze słowa, coś jak "małe" i "drań". Chociaż bardziej możliwe było chyba "Maedan". Ale żenujące..., pomyślała. Myśli ni stąd, ni zowąd przybrały mniej dramatyczny kierunek. Pewnie to przez tę całą ceremonię...
Ceremonia. Mogła sobie tak realistycznie wyobrazić stare przekupki i plotkary całej Osady, które na Targu głośno dzielą się imaginacjami, w co będzie ubrana, co powie....
Dlaczego o tym myślała? Może najzwyczajniej zapragnęła zmienić tor, jakim z impetem toczyły się jej chaotyczne myśli. Ten jednak uparcie i bezwzględnie pozostawał ten sam.
Alastor tego nie obejrzy...
W sumie nawet trochę chciała krzyknąć tym bezmyślnym dzieciakom, że w nocy niebezpiecznie biegać, co je napadło, żeby tak ryzykować i takie różne. Nawet chciała. Szczere, choć wątłe chęci brutalnie stłumiła ta plątanina myśli, których teraz było całe mrowie, a jedna przeczyła drugiej.
Skąd mogła wiedzieć, że polityka w Osadzie jest aż tak brutalna? Przecież to wyraźnie zakrawa na totalitaryzm. Całkowicie burzy jej dotychczasową filozofię życia i przeświadczenie, że choć trochę orientuje się w niepisanych prawach Osady. Albo NIKT w jej wieku nie miał pojęcia o życiu, albo tylko ONA dlatego, że ktoś się o to postarał. O tę błogą otoczkę nieświadomości.
Zorientowała się, że ona jej chaty jedyne w okolicy iskrzą czerwonawym blaskiem ognia z paleniska. Jest aż tak późno, że rodzice zdążyli przyjść? Moooże... Tak naprawdę nic się nie stało, a przewidujący Alastor wiedział, że przyjdę późno, przyszedł i czeka na mnie z jakąś historią do opowiedzenia? - marzyła.
Wchodząc do domu natknęła się na zawód - dom był pusty.
Pisz dalej, bo masz w sobie to coś! Z niecierpliwością nie mogę się doczekać więcej opowiadań, trzymam kciuki za ten blog :)
OdpowiedzUsuńcosska-life.blogspot.com/
Dzięki ;) Następne wkrótce, teraz ja lecę do Ciebie ;)
UsuńNo robisz postępy, robi się tajemniczo...
OdpowiedzUsuńSprawdź proszę literówki tu i tam.
Pozdrawiam ciekawa co dalej...
Dziękuję ;) Wiem, literówki to moja zmora, staram się je poprawiać, ale cóż...
UsuńPozdrowionka również ;)
Jak zwykle świetnie :) Jak na mój gust, ktoś szukał czegoś w domu głównej bohaterki, ale zobaczył ją i nie zdążył zatrzeć śladów... Czekam na więcej, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZuzia
Powiem ci, że bardzo dobry pomysł, ja jednak wymyśliłam już coś innego. Zastanowię się nad zmianą ;)
Usuń